Dorian Gray, a w rzeczywistości Maciej Pawlikowski. Na co dzień student filologii polskiej. Całkiem poważny człowiek, jeśli nie brać pod uwagę jego weekendowych wyczynów i obsesyjnego radykalizmu areligijnego. Szczęśliwie zakochany. Znajomi posądzają go o sympatie progejowskie, a nawet biseksualizm. Samozwańczo uważa się za feministkę. Twierdzi, że zamiast serca ma jedną wielką pożerającą waginę. Przejawia ignorancję, cykliczną depresję i histerię. Jest ckliwy, smuci go książka Erica Knighta, Lassie, wróć. Przyjaciele nie mogą go znieść, bo ciągle skacze i śpiewa, choć głosu nie posiada. Podobno podkrada swojej dziewczynie odzież. Uważa, że ateistą się urodził, a te kilka lat rodzinnego katolicyzmu, to wypadek przy pracy u podstaw. Wierzy w gender & queer studies, tęskni za swoim zmarłym psem. Jest nałogowym palaczem.
Wraz z Chmurką (partnerka) prezentują model związku dewiacyjnego. On progej, ona miłośniczka i badaczka prozy markiza de Sade’a, wyrafinowana prolibertynka. Słuchają muzyki, której w ogóle nie ma w rozgłośniach radiowych. Obydwoje tracą przytomność w podrzędnych barach.

ha
treściwe
A. Doochek-> wiesz, to dzięki twej nauce… minimalizm
czemu nic o mnie nie piszesz?
Bo gdy cię widzę, tracę wenę
No podziwiam, za szczerość:) i pozdrawiam serdecznie:)
spoooko… z tym posadzaniem o sympatie progejowskie przypominam ci twoj tekst na koncercie w Wojcieszowie: “ZROBUIE CI LODA PO KONCERCIEEEE!!!”
P. S. PLEEEEEEEEEEEEEEEŚŃ
Zamilcz.
Próbuję tu z siebie robić powaznego człowieka.
Wpadłem tu
Jestem pod wrażeniem wielkim – wypadam, pozostawiając pozdrowienia
Aa, Pan Jacek!
Dziękuję, dziękuję, ja sam pod wrażeniem jestem, widząc Pański wpis :]
Niezłe. Może Cię polubię
Powiedzmy, że odczułam do Ciebie coś na postać sympatii ;p Katolicyzm u progu życia, jako pomyłka przy pracy – świetnie Cię rozumiem
Pozdrawiam !