Generalnie chodzi o to: ci w Rosji zdenerwowali się na tych w Estoni, bo ci obalili im radziecki pomnik. Tyle informacji. Wracamy do Polski.
Bo w Polsce, po solidarni z Ukrainą i slava Biała-Ruś, zechcieliśmy być solidarni z Estonią. No dobra, ja tam mogę być, nudzę się ostatnio i chętnie trochę solidarny pobędę.
chętnie solidarny pobędę
Tyle tylko, że teraz nie mówi się jawnie o Estonii. Wszystkie partie bowiem zachowują się zgoła inaczej: chcemy obalać radzieckie pomniki! Każde ugrupowanie inną metodą, ci linami, inni (ci od dekomunizacji) dynamitem. Giertychowi nie dawać tej ustawy, bo przypieprzy bombą atomową.) Nikt jednak nie mówi o Estonii. A zarówno tam jak i u nas chodzi o to samo.
Czy mi przeszkadza taki pomnik? Nauczyłem się ignorować zniszczone ławki i powywracane kubły na śmieci, zniosę więc i te cholerne pomniki. Ale gdyby jednak, pojawiła się taka możliwość (a przecież się pojawiła) to jestem za. Sam mogę nawet coś poobalać, bo jak mówiłem, nudzę się trochę.
mogę coś poobalać
Szkoda tylko, że nie uczyniliśmy z tego kolejnej sprawy narodowej (bo my nawet z Goździkowej sprawę narodową uczyniliśmy). Taki czyn społeczny, kto oderwie więcej głów żołnierzom z Armii Czerwonej zrobiłby wrażenie. A potem wielka msza na Placu Czerw… tzn. na Grobie Nieznanego Żołnierza, składanie zniczy, kwiatów, odśpiewanie Bogurodzicy, ckliwe spojrzenia, harcerze na warcie.
Nie uczyniliśmy? Jak to, nie będzie plakietek i wstążek z barwami Estonii? Nie będzie manifestacji, namiotowych wiosek i szyldów: „Putin srutin!”. Nie będzie programu „Warto rozmawiać” poświęconego dekomunizacji? („Dekomunizacja, za i przeciw, wejdź na chat i zrób z siebie idiotę”). Trochę nudno jak na wielki spektakl. Znając Polaków, musimy powiedzieć, że trochę za mało fanatyzmu i pijanych mężczyzn wykrzykujących kretyńskie hasła.
trochę za mało fanatyzmu
A mimo wszystko zrobiliśmy z tych pomników kolejną, po lustracji, sprawę narodową. Partie nie mogły jednak zgodzić się w każdym calu (takie rzeczy to tylko, jak papież umiera) i musiały postawić delikatne różnicę: my chcemy teraz obalać, my trochę później, my w ogóle później.
Z biednych i brzydkich pomników zrobili nam kartę przetargową. Można zarobić parę wyborczych punktów i odwrócić uwagę od spraw delikatnych, jak na przykład nasza służba zdrowia. Super. Przynajmniej będziemy mogli odegrać rolę Irakijczyków, którzy w telewizji obalali pomnik Sadama. A ile przy tym było radochy…

według mnie sprawa pomników to przygrywka to ukazania swojej “poegi” PiSowskiej i niczego więcej. Gdyby nie rozruchy w Estoni problemu by nie było. Ale i to przeminie jak paranoja ze zmianą tabliczek ulic odwołujących się do pochwały komunizmu…
czytałam notki podobają mi się. Jeżeli nie ma sprzeciwu to dodam bloga do mnie do linków
pozdrawiam