O patriotyzmie i Manieczkach, słów dalszych kilka

Już tylko chwileczkę o tym nudnym temacie, jakim jesteśmy my i nasze wznoszone serca w stronę godła. Mimo tego, sprawa naszej ekspansji na zachód z narodowymi barwami wydaje się bardzo ciekawa. Naprawdę! Gdy zobaczyłem relację z Love Parade, bodaj 2002 (wybaczcie proszę te nieścisłości, ja w ogóle się na tej muzyce nie znam) i tym samym pierwszą w historii tej imprezy polską platformę z dj’ami, nie mogłem wręcz posiadać się ze śmiechu.

Jak to jest, że w Ameryce czy Anglii ludzie z dyskotek, koncertowi fani czy uczestnicy jakichś spontanicznych pochodów i manifestacji, idą zgodnie, bawią się, nawet ćpają, chleją, robią dzieci po krzakach, ale żaden z nich nie krzyczy „Anglia! Anglia! Anglia!”. A Polacy?

nie damy się

A Polacy wprawieni w boje na stadionach, jak zwykle ukazują swój niezwykły patriotyzm. Na wspomnianym filmowym zapisie z Love Parade, polska platforma, oprócz tego, że puszczała techno, zagrzewała fanów skandowaniem: „Polska! Polska! Polska!”. Wieśniactwo pełną parą. I to ciągle, bez przerwy. Ja wysiadam. Tysiące obcokrajowców bawi się przy kosmopolitańskich platformach zagranicznych, ale tylko my musieliśmy oczywiście dorzucić trochę swojej wiochy.

Można się nawet zastanowić, że cholera jasna! Ta Polska to jednak musi być jakąś utopią! To skąd te sondaże, skąd te ogólnonarodowe głosy krytyki? Z płaskich serduszek hipokrytów. I nie chodzi tylko o Love Parade. Na Przystanku Woodstock ciągle tysiące „anarchistów” drze pałę: „Polska! Polska! Polska!”. Prawdziwi nachlani patrioci.

Jadę na festiwal do Danii, to nie chcę słyszeć pod sceną pół miliona fanów, którzy krzyczą: „Dania! Dania! Dania!”, a potem jeszcze „Ole, ole, ole, ole – nie damy się, nie damy się!”. Gówno tam, nie dacie się, za przeproszeniem.

olewam turystykę

Że przesadzam? Że mówię bzdury? To wyobraź sobie, czytelniku, co by się stało, gdyby na Love Parade 2002 obok polskiej platformy, jechała platforma niemiecka. Skandal wywołany okrzykami „Niemcy! Niemcy! Niemcy!” zaraz wzbudziłby podejrzenia o odradzający się nazizm. Nie spodobałoby się to nam, na pewno.

Gdzie się nie zjawimy, gdzie nie zjawię się ja, widzę jak zupełnie wcięci „fani” idą z okrzykami „Polska!”, z równie popularnym „Nie damy się!” i jeszcze parę innych okrzyków żywcem wyciągniętych ze stadionów. Skoro więc w Berlinie można poczuć się jak na polskim stadionie, to ja olewam turystykę.

Opublikowane w: on 05pm11 8, 2007 at 00:45 Komentarze (3)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://doriangray.wordpress.com/2007/05/11/o-patriotyzmie-i-manieczkach-slow-dalszych-kilka/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

3 komentarzy Leave a comment.

  1. Świetny tekst.Wreszcie ktoś NORMALNY!!!!!!
    Pozdrawiam :-) !!!!

  2. O tak, pamietam jak przed mistrzostwami swiata w pilce noznej powiedzialem u znajomego, ze podoba mi sie styl gry niemcow… myslalem, ze mnie ukrzyzuja.

    Swietny artykul, gratulacje.

  3. Hello

    Great book. I just want to say what a fantastic thing you are doing! Good luck!

    Bye


Leave a Comment