Hipokryzja stosowana

W moim mieście różne rzeczy się dzieją. Naprawdę. Nie tak dawno widziałem świeży napis na murze: „Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru”. Tydzień później napis został zamazany. Dokładnie i pieczołowicie. Z paniczną wręcz starannością. Co by się stało, gdyby to Pan Bóg zobaczył!

Dziw więc bierze, dlaczego ta niesamowicie sprawna cenzura nie działa, gdy jakiś wyjątkowo głupi Polaczek nabazgra na murze swastykę (obowiązkowo z ramionami nie w tę stronę, nie wymagajmy za dużo). Antysemickie hasełka wiszą na tych nieszczęsnych, atakowanych murach i chełpią się swoją chamskością. Ty Żydzie, wypierdalaj! Tak sobie idę przez miasto i czuję się trochę jak w Treblince. Tu szatnia, tu prysznice, nie zapomnijcie ściągnąć zegarka! 

czuję się trochę jak w Treblince

W sumie, jest w tym jakiś sens. Można powspominać, nieco się zastanowić nad sobą, nad innymi. Ale za bardzo nie ma na to czasu, obok stoi nowo otwarta Biedronka. Mogliby jeszcze sprzedawać tam pamiątki z obozów zagłady, np. okulary, paznokcie, włosy na wagę. 

Jak to jest, że boimy się pokazać w Niebo fuck off, a nie niepokoi nas neonazistowska tendencja wśród młodzieży. I to tendencja całkiem silna, zaręczam! Polska na murach może być pronazistowska, ale już areligijna nie? Co jest ważniejsze w świecko-katolickim kraju? Katolicyzm. Świeckich można wsadzić do pudełek i sprzedawać w kioskach jako kredki świecowe. Za trzy pięćdziesiąt. Kup i namaluj sobie swoją swastykę. Uwaga, świeci w ciemnościach!

 Zawsze przecież można powołać się na to, że nazista też człowiek i też katolik. Co z tego, że Gott mit uns jakoś za bardzo sobie do serca wzięli.

 

Opublikowane w: on 05pm7 8, 2007 at 00:45 Dodaj komentarz

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://doriangray.wordpress.com/2007/05/07/hipokryzja-stosowana/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Leave a Comment