Mówi o sobie, że jest teistą. Twierdzi też, że kto nie odwiedza jego stron, traci czas, kto nie pyta o siebie, także. Jeśli już zdecydujesz się, drogi użytkowniku, na wejście i przeczytanie “prawd” zawartych na jego stronach, to “Nawet jeżeli nie zgadzasz się z moją interpretacją, zastanowienie się nad poruszanymi tutaj zagadnieniami, będzie miało bardzo pozytywny wpływ na twoją świadomość”. Ali Baba, użytkownik internetu, który prowadzi serwis zapełniony kłamstwami i przeinaczeniami broni się przed zarzutami o fałsz i bałwochwalstwo argumentami, że on wie lepiej.
Kretynizmów na stronach Alibaby nie ma końca. Obok antywolnomyślicielskich postaw i nawoływań do “nawrócenia”, prorok ten stwierdza, iż naukowcy nie mają pojęcia o swojej pracy, a on (nastolatek robiący błędy ortograficzne) wie lepiej. Stwierdza on np. iż “hedonizm jest chorobą duszy” (litości… czy zawsze Pan Ali Baba pisze o czymś, nie znając nawet definicji hedonizmu?), że “lizanie dupy nie jest postępowe” (autentyczny tytuł artykułu)…
Strona przepełniona antyhomoseksualnymi treściami, antyheretyckimi i antyateistycznymi. Ali Baba stawia na prawdziwą krucjatę przeciwko zdrajcom Narodu Polskiego. A czy jeśli już przeczytamy jego artykuł, to mamy szansę na polemikę? Nie. Ali Baba boi się podjąć dyskusji w obawie przed sromotną porażką. Nie zauważył jednak, że takową dawno już poniósł.
Adresy strony nie podam, by nie robić reklamy.
Szukam sekty. Od jakiegoś już czasu; krążę po ulicach, po melinach, chodzę na koncerty i pytam znajomych. Szukam jakiejś sekty. Choćby małej, malutkiej. Takiej tyci tyci. Na pewno gdzieś musi tu być. 