Drugiego maja świat stał się oczojebny. Proszę sobie wyobrazić, w zupełnie zwykłym porządku wstaję, otwieram okno, (może się coś zmieniło) i pełen nadziei, że obudziłem się w innym, jakimś bardziej bezimiennym kraju, wyglądam, by zobaczyć wspaniale skrojone flagi biało-czerwone. Znów przypomniano mi (delikatnie), że jestem trochę w tyle.
nie wzięli pod uwagę
bankowych blankietów
Spodziewałem się nawet przez chwilę, że jak u Kafki ktoś nagle zapuka i będzie chciał mnie sądzić. Przesadzam? Może, ale śniadania też mi nie podano.
Ubieram się i wychodzę z domu. Zamiar prozaiczny: zakup papierosów, zapałek, kawy „trzy w jednym”. Idę ulicą Papieża Jana Pawła II, swego czasu jedyną w Polsce z tytułem „Papieża”. Przypominali o tym ciągle lokalni patrioci (lubią się policytować, kto jest większym wierzącym i większym patriotą – zupełnie nie wzięli pod uwagę wąskich pól na bankowych blankietach).
W telewizji przypominają o wywieszaniu flagi. Szukam jej w domu, ale niestety – może przyjmą wymówkę, że pies mi zjadł, brat rozlał herbatę czy coś w tym guście. Flagi nie wywieszę, bo i tak mam brzydki parapet, okno i otynkowanie budynku. Takim estetów jak ja więcej jednak nie ma, bo widzę flagi w slumsach, widzę jak paru żuli podsadza się wzajemnie i wieszają, wieszają te flagi. Widzę biel i czerwień w śmietnik wetkniętą, widzę jak zwisają ze szkół, urzędów, biurowców, kościołów. Dobrze, że nie jestem patriotą. Jeszcze bym się zniesmaczył.
W kościołach zresztą trwały „rekolekcje”. Uczono motłoch, że flagę wiesza się czerwonym do dołu, a białym do góry. Zupełnie chybiony zamiar – nas, Polaków, pouczanie jak ma wyglądać flaga? No przecież my pierwsi garniemy się do skandowania „Polska!”, „Polska!”.
3 maja zaś, gdy obejrzałem wiadomości, ze śmiechu zakrztusiłem się papierosem. Naprawdę. Oto reportaż o tym, czy Niemcy (tacy wiecie, zwykli, bez żadnych upolitycznionych udziwnień) wiedzą coś o Konstytucji 3 maja. Niemcy potwierdzili etymologię słowa Niemcy i stali się niemi. Paroma dziennikarskimi sztuczkami TVP delikatnie wyraziło „swoje” zdanie na temat tegoż precedensu. Powiedzieć wprost nie mogli, pokazali nawet opinię przeciwną, w której polski turysta mówi (cyt. z pamięci): „Przecież Polacy też nie znają faktów z historii krajów unijnych”. Mądry człowiek.
Za to mniej mądrych nie brak najwyraźniej w TVP, bo reportaż ten przecież jest po coś. To nie koniec kwiatków. Nasi dzielni patriotyczni reporterzy przez obraz i dźwięk pokazali, że dziś (3 maja) w stolicy UE nie świętuje się tego wspaniałego święta. O matko boża, i co teraz?!
Niemcy też muszą świętować
Potem kolejny reportaż. Tym razem o ruszeniu nowego programu TVP Historia. Piękne marketingowe zagranie – nowe TVP Historia to środek na brak polskiego patriotyzmu wśród młodzieży. Niemieckiej. Bo najwyraźniej Niemcy też muszą świętować to nudne święto. I w UE też tam muszą podrygiwać do Bogurodzicy francuscy politycy. Mogli jeszcze zaprosić hip-hopowców, tak jak kiedyś do Papieża. Byłby to przynajmniej jakiś powiew nowoczesności, a i coś ciekawszego. Odrobinę.
Mamy już (podsumujmy) Romana Giertycha w Ministerstwie Edukacji (choć sam wymaga reedukacji – taka czysta wieczorna złośliwość, wybaczcie), mamy akcję „Pamiętaj o Katyniu” (no cholera, ja pamiętam, pamiętam!) no i mamy TVP Historia. Teraz leserzy z gimnazjum na pewno przestaną zakładać nauczycielom kosze na śmieci i zaczną pilnie studiować spór o inwestyturę, dzieje dynastii Przemyślidów i upadek Zakonu Krzyżackiego.
Nie chcę zostać źle zrozumiany. Nie krytykuję programu TVP Historia, który sam w sobie zapowiada się nieźle (jeśli oczywiście kogoś to interesuje). Raczej irytuje mnie cała ta fascynująca medialna i społeczna otoczka wokół patriotyzmu. Dzisiaj już nie czepiają się mnie, gdy w towarzystwie wytknę coś Kościołowi. Za to gdy powiem, że zapomniałem drugiej zwrotki hymnu narodowego, podnosi się raban, widły i pochodnie.
A przecież, panie i panowie, są różni ludzie i niekoniecznie ktoś musi uważać, że Polska to jedyny kraj na świecie, którego święta powinni obchodzić europosłowie. Patriotyzm, wydaje mi się jednak, nie na tym polega. Nasikaj na flagę i poczuj miłość do Polski, wtedy zrozumiesz, o czym piszę.